Dotrzymana obietnica – Jill Anderson

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

445313-352x500

 

To nie jest książka, która bawi. To nie jest też książka, przy której się wzruszysz. To jest książka, która zada Ci pytania, na które często nie mamy odpowiedzi…

 To historia autentyczna, w całości opisana na własnych przeżyciach. Autorka nie stała w boku, nie słuchała zwierzwń, nie była postronna – była w samym centrum wydarzeń. W samym sercu dyskusji na temat eutanazji i prawa do życia i śmierci…

 Jill Anderson była opiekunką swojego męża od lat. Mężczyzna cierpiąc na zespół chronicznego zmęczenia i praktycznie nie mający odporności, potrzebował jej praktycznie 24 godziny na dobę. Cierpiał strasznie, dosłownie gasnął w jej oczach. Nie raz nie miał już siły i dwukrotnie próbował popełnić samobójstwo, jednak Jill za każdym razem go ratowała. Tym ostatnim razem jednak pozwoliła mu odejść…

 Decyzja, która wzbudziła ogromne kontrowersje. Oskarżono ją o smierć męża, o to, że nie udzieliła mu pomocy i potraktowali jak mordercę. Niekończące się przesłuchania wykańczące ją w każdy sposób, a ona po prostu pozwoliła swojemu mężowi odejść, tak jak sobie tego życzył.

 Bardzo ciężko ocenić Jill. Tutaj nic nie jest czarne i białe. Nawet jeśli masz jasne stanowisko w sprawie eutanazji to jednak stawiając się na jej miejscu, całe Twoje postrzeganie może się zatrząść w posadach. Łatwo o tym mówić bazując na suchych faktach, ale to świadectwo, pokazujace wszystkie aspekty, wiele różnych punktów widzenia jest podstawą, aby sądzić, że nigdy nie będziemy w stanie do końca i z całą pewnością odpowiedzieć sobie na pytanie, co ja bym zrobił na jej miejscu.

 To opowieść, która nie pozwoliła mi zasnąć ani po prostu odłożyć książki na półkę. Długo myślałam o tym wszystkim analizując każde zdarzenie, sytuację. Patrząc na nasze realia i wymiar sprawiedliwości podejrzewam, że wyrok mógłby być zupełnie inny, to jednak odzew społeczeństwa mógłby być bardzo podobny do tego z jakim spotkała się autorka. Głosy za i przeciw – nie unikniemy oceniania przez innych, szczególnie, gdy jest szansa, aby wypowiedzieć się na temat uważany za tabu.

 Kwestia eutanazji i decyzja Jill bardzo mnie dotknęła. Postanowiłam porozmawiać na ten temat z moimi przyjaciółmi i okazuje się, że każdy z nich dojrzał zupełnie inne argumenty za bądź też przeciw. Jedni jej bronili, drudzy potępili. Ja natomiast nie potrafię jej jednoznacznie ocenić.

 Nie zrozumcie mnie źle – nie jestem zwolennikiem eutanazji. Bardziej skłaniam się ku stwierdzeniu, że życie jest od poczęcia do NATURALNEJ śmierci, jednak czy potrafiłabym patrzeć jak kogoś kogo kocham nad życie błaga mnie o śmierć? Prosi, abym go nie ratowała, bo on już nie ma sił? Serce mi pęka, gdy wyobrażam sobie taką sytuację i dlatego nie chcę oceniać Jill. Zwłaszcza, że przeszła przez piekło – nie dość, że straciła ukochanego męża to jeszcze musiała przejść sądową batalię, aby udowodnić, że nie jest winna jego śmierci.

 „Dotrzymana obietnica” to bardzo głęboka i poruszająca książka. Jestem zdania, że to są takie lektury, które każdy z nas czasem powinnien przeczytać, bo zmuszą do myślenia, zmieniają punkt widzenia. Bardzo się cieszę, że wpadła w moje ręce.  

Zrobiła coś, na co chyba większość z nas by się nie zdobyła: świadomie pozwoliła odejść człowiekowi, którego kochała, odsuwając własne pragnienia na dalszy plan. Uszanowała jego wolę odejścia z godnością we własnym domu, a nie w sterylnym szpitalnym łóżku, i zakończenia trwających od lat nieprzerwanych cierpień. Zdecydowała się porzucić cząstkę swojego życia. Jestem przekonany, że należy to uznać za akt wielkiej odwagi.

Print Friendly
One comment on “Dotrzymana obietnica – Jill Anderson

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Facebook
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×